Tuz przed rozpoczęciem wakacji udaliśmy się na relaksujący wyjazd do Jabłowa Pałuckiego. Mieszka tam nasza koleżanka Paulina i dzięki uprzejmości jej mamy pani Róży Trela odpoczywaliśmy na łonie natury. Zostaliśmy przyjęci przez gospodarzy z prawdziwą staropolską gościnnością. Pogoda, specjalnie na nasze zamówienie, dopisała Spędziliśmy cudownie beztrosko czas , a główną atrakcją były konie- pasja Pauliny. Każdy z nas mógł spróbować konnej przejażdżki, pod czujnym  okiem naszej koleżanki. Jedni łyknęli od razu bakcyla jazdy konnej, a niektórzy utwierdzili się w przekonaniu, że wolą podziwiać piękne konie z daleka.

 

Czytaj więcej: 2012-06-28  Wyjazd do gospodarstwa agroturystycznego

Nadchodzące wakacje kojarzą się z gorącym słońcem, a nasze kulinarne wędrówki dotarły do Aryki Północnej. Zaproponowaną potrawą była kaszka kuskus z mięsem i kapustą. Zgodnie z tradycją afrykańską powinna to być baranina, ale my poprzestaliśmy na zwykłym mielonym z którego były pulpeciki. Całość doprawiona aromatycznymi przyprawami.

 

 

Czytaj więcej: 2012-06-26 Kuchnia afrykańska

Hołdując zasadzie, że ruch to zdrowie postanowiłyśmy dotlenić nasze przemęczone nauką umysły i wybrałyśmy się na pieszą wędrówkę do lasu. Aby połączyć przyjemne z pożytecznym zaopatrzyłyśmy się w pojemniczki na jagody. I jak się okazało słusznie. W okolicach wskazanych przez panią kierownik faktycznie było co zrywać. Wprawdzie część zrywanych jagód nie zawsze trafiała do wspólnej puli, jednak po cierpliwej pracy mogłyśmy się pochwalić całkiem udanym jagodobraniem. Jagody posłużyły do przygotowania pysznych jagodzianek autorstwa pani Beczyńskiej oraz jako prezent dla mamy Pauliny, na której „ranczo” wybieramy się w czwartek 28.06.

 

Czytaj więcej: 2012-09-27 Idziemy na jagody

Skąd pochodzą gofry? Może z Belgii, albo z Niemiec? W każdym razie nawet jeśli nie wiemy - to smakowały cudownie z konfiturami i śmietanką. Kojarzą się z  domową atmosferą i taka zapanowała u nas w internacie.

 

 

Czytaj więcej: 2012-05-22 Kuchnia domowa

Przychodzi taki moment, kiedy po czterech, wspólnie spędzonych latach w internacie, trzeba pomyśleć o rozstaniu. Aneta, Ania , Agnieszka i Gosia kończą w tym roku technikum i wiedziały dobrze co je czeka. Uroczystość pożegnia maturzystów w internacie to zaraz po wigilii, największe przeżycie w internacie. Absolwentki przygotowały się solidnie z historii swego pobytu, przejrzały kroniki. I oczywiście konkurs, który prowadziła Paulina, w części I przebiegał bardzo obiecująco. Drużyny były następujące: "blondynki" (Aneta, Gosia) kontra "brunetki" (Ania, Agnieszka). W części II były przewrotne pytania logiczne i najwięcej radości wzbudziło: "Jeśli kot razem z ogonem ma 50 cm, to ile waży kilogram sierści kota?" W ostatniej części konkursu należało rozpoznać fotografie z dzieciństwa osób związanych z internatem. I w tym miejscu pani Beczyńska została zidentyfikowana jako pan Darek.

Po konkursie nastąpiły wzruszenia pożegnalne: przemowa pani kierownik, kwiaty dla wychowawców i tradycyjny tort dla maturzystów, który dla koleżanek ozdobiła Ania Winkiel. A na zakończenie wspólne zdjęcie.

Naszym absolwentkom życzymy powodzenia na egzaminach i powodzenia w życiu!